Jarek
użytkownik
Ilość postów: 10
03.01.10, 23:50
Witaj Bruce, już tak dużo wszystkiego, że nie wiem do czego sie odnieść ale sprobuje. Jak obiecałem znalazłem link o którym pisałem powyżej i o to on- przeanalizujcie co widzicie i o czym mówą, co mnie interesuje najbardziej zaczyna się gdzieś ok. 5.00 min. ale całość jest interesująca.
http://www.youtube.com/watch?v=UjxqGzfsvTk&feature=related
i jeszcze coś http://www.youtube.com/watch?v=Permz2Uz6L0&NR=1
http://www.youtube.com/watch?v=W-fXmAmILQc&NR=1
Jeśli mamy ten materiał to sie odniosę przy okazji postu poniżej, bo nie wiem Bruce czy zwracałeś się do mnie czy do kolegi tj zastosowania palców z modliszki po 4 latach treningu (bo mój tekst jest nad Twoim). Oczywiście że połamie, bo nie wyobrażam sobie próby przebicia się przez garde bokserską palcami machając nimi nad głową, bo do tego trzeba sobie utorowac drogę o czym Ty wiesz i ja też i właśnie po to te linki. To tak jak przejechac przez pole orne nowiuśkim mercedesem- nie da się, albo sie cos uszkodzi. Zeby dotrzec do celu potrzebna jest ubita droga. Poza tym palcami atakuje sie części miękkie, tam gdzie jest do nich dostęp czyli, oczy, szyja, gardło i części podżuchwowe, lub też pchnięcia w bezpośrednim kontakcie ( gwałtowny ucisk). Reszta jest już nasadami dłoni, kostkami i krawędziami lub pięść, tak jak skronie, kość jarzmowa (policzek) nasada nosa, kark itp. ale to wszystko raczej gdy inne środki zawodzą. To co widzieliśmy w dwóch pierwszych linkach podanych przez Ciebie, to były układy zadaniowe w formie sparingu w celu wyuczenia tego specyficznego ataku, bo oczywiście raz jeden atakował raz drugi i po ataku następowała blyskawiczna kontra i po prostu atakujący się podkładał żeby tamten mógl rozwinąc i zakończyć atak (łańcuch technik). Ataki tam wystepowały akurat odwartą dłonią lub lekko skrawędziowana a nie palcami żeby sobie krzywdy nie zrobić, bo jak inaczej można nazwać klepanie chłopa otwartą dłonią po łysinie. Widziałem filmik (jak ktos przeglądał linki z tego cyklu to pewnie widzial) jak dwóch młodych juz zaawansowanych adeptów ćwiczyło ataki dłonią obkladając sie po twarzy (plaskacze), co miało zapewne po części przyzwyczaić twarz do uderzeń a ręce do ciosów. Nawet zauważyłem tam sekwencję zblizoną do "górnego buddyjskiego" 50 s.
<!-- /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal {mso-style-parent:""; margin:0cm; margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:12.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 {size:612.0pt 792.0pt; margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; mso-header-margin:35.4pt; mso-footer-margin:35.4pt; mso-paper-source:0;} div.Section1 {page:Section1;} -->
http://www.youtube.com/watch?v=_v6KhL1yKrk&feature=related
Szczerze mówiąc Bruce z całym szcunkiem, ale nie dopatrzyłem sie w tych filmikach sposobów doskoków w celu skracania dystansu o których piszesz. Jezeli sie myle to podaj prosze konkretny link, bo z tego co ja widze jest to naturalna kolejność (kolej rzeczy) wynikająca z kontrataku, bo na tym kontratak polega i nie potrzebny jest mi doskok do przeciwnika bo on sam we mnie wpadnie probując mnie uderzyć (techniki ręczne). Kwestia tylko czy sie odchyle w tył czy zrobię krok w przód czy nawet w bok (może sie mylę).
W Wing Tsun jest zasada "czekaj na to co nadchodzi, idź za tym co sie cofa i uderzaj jak tylko masz wolna drogę" czyli po prostu czekać. Gdy ktos kopie z impetam (głębokie wejście) a przestrzeli, to właściwie po uniku jest koło mnie. Masz racje, że po zbiciu nogi należy wejść w tempo, ale to jedynie po zbiciu (proste, boczne) bo można przeciwnika obejśc i zaatakować głowę, a przy okrężnym wręcz wskazane jest zeby wejść, lecz często się zdarza, że kopnięcie jest krótkie i szybkie i co wtedy? Jeżeli nie jesteś w polu rażenia przeciwnika (jak to piszesz) to kopnięcie jest w pustkę, więc ciężko jest wejść w tempo bo jest za daleko ( kwestia wyczucia dystansu). Doskok, to raczej z uderzeniem lub kopnięciem, a raczej kopnięcie z doskoku, bo wg mnie samo skrócenie dystansu w ten sposób może być za ryzykowne. Wolę stąpać twardo po ziemi. Ja własnie przerabiam formę Manzi, tam są techniki wlaśnie wejścia w tempo po zbiciu nogi w dwóch wariantach ruchów najbardziej zblizonych do tych o których piszesz. Robert mówił żeby nie traktowac formy jako łańcucha powiązanych technik jak walka z cieniem, raczej sekwencja i odpowiedź na dany atak w kilku ruchach, a dalej może byc coś innego nie związane z wczesniejsza techniką,. Zwłaszcza, że pozycja wyjąciowa po zakończeniu sekwencji do następnej techniki czasem jest absurdalna i z tego może wynikać Twoja rozterka .
W wietnamskich zaawansowanych widać, że to wszystko sie bardziej zazębia bo i pozycje sa węższe i bardziej zblizone do walki, dlatego Vo Thuat jest bardziej dla mnie zrozumiały. Dobrze, że wspomniałeś o sekretach, bo tak jak Ty nad wirująca kulą (to chyba w aikido) ja zastanawiałem sie nad głębia systemu i szukałem odpowiedzi swego czasu nawet u Tanga. Oczywiście jej nie otrzymałem, bo powiedział, że to to samo co w każdym innym stylu walki (2 uderzenia w prawo i kopnięcie w lewo, a w innym 2 kopnięcia w prawo uderzenie w lewo). Zgadza się, ale to ogólne zasady uniwersalne dla wszystkich a tu chodzi o głębię. Obserwując walkę dwóch mistrzów sztuki kopanej i uderzanej widzimy właściwie to samo bez względu na stosowanie przez nich technik, tylko że założenia ich systemów walki moga być zgoła różne (taktyka). Miałem ostatnio przyjemność trenować kilkakrotnie szatukę Aikijitsu. Jej założenia tak jak w aikido, bazują na obronie samurajów przed mieczem (niedostosowanie jej do dzisuiejszych realiów walki sprawia że jest martwa). Charakteryzuje sie w obronie tym samym, czyli wyciągnięcie miecza, cięcie i schowanie (ogólna zasada), do tego dochodzi odpowiedni sposób poruszania się wraz ze zejściami, obrotami i przechwyty, rzeczywistej pracy miecza w walce. Same ruchy rąk pochodza wlaśnie od tej zasady i kierunki poruszania sie tak samo. W sumie na cały system składa sie 8 ruchów i jest uniwersalny na wszystkie techniki (dźwignie, rzuty, chwyty, obalenia, zejścia). Teraz wyobraźmy sobie, kogos kto o tym nie wie i próbuje sie nauczyć każda technike z osobna. Jak go ktoś zaatakuje to sie będzie zastanawiał jak ta technika wyglądała na treningu zamiast użyć uniwersalnych ruchów na których oparty jest system. Czyli zasady i to jest istota i tajemnica danego stylu. Ciągle zastanawiałem sie jak uderzenie i blok to to samo i w końcu zatrybiłem (ogólna zasada systemu). Mimo ze nie znam zaawansowanych form wietnamskich, to z obserwacji wiem że to co sobie samemu ćwiczyłem pokrywa sie w tym co we formie- obrony, kontry (specyficzne uderzenia z rotacja talii, kopnięcia- nie tajemnica) oraz, co ciekawe a wiele osób o tym nie wie, w naszym systemie sa bardzo proste ruchy uniwersalne, (na wzór aikido) które tworza sekwencję podobnych technik w obronie i ataku, i tego sie trzymam. Zastosowanie ich może byc różne ale pochodzą z tej samej uniwersalnej formy.
Szkolenie adepta jest niejako samym jego egzaminem osobowości, dojrzałości i wytrwałości ( żeby nie nauczyć osób nieporzadanych). Trenera zadaniem jest jego kierowanie mentalne jak i odpowiednio metodyczne, żeby coś zaczął kapować. Niestety trzeba wytrwałości i wielu lat, a dochodzenie samemu tak jak ja i moze pare jeszcze innych osób, tych co lata temu trenowali (Bruce) i ci co obecnie, to musze przyznać że to trudna, długa i przede wszystkim ciemna droga, bo nie wszyscy załapią o co chodzi mimo ich umiejętności technicznych (samych technik). Ale pojawiło się światełko i świeci coraz jaśniej, niestety juz nie dla wszystkich o czym sie ostatnio dowiedziałem, a szkoda ich lat treningów.