Ilość postów: 1
29.07.10, 18:25
Witam wszystkich i tych co już mogą się pochwalić CZARNYM PAS'em chciałoby się powiedzieć głośno w k o ń c u :)
moje gratulację i czekam na następnych
poz
Jarry
Witam wszystkich i tych co już mogą się pochwalić CZARNYM PAS'em chciałoby się powiedzieć głośno w k o ń c u :)
moje gratulację i czekam na następnych
poz
Jarry
Serdeczne gratulacje dla trenera Roberta Maślanki oraz dla Rafała Kocoła!!! :)
Witam.
Zapraszam serdecznie wszystkich fanów sztuk walki na nowootwarte forum pod adresem www.mmaster.pl.
Forum ogólnopolskie, ale zdominowane przez tarnowian.
Pozdrawiam
Wiem, że najpierw jest biały, potem żółty, następnie zielony, po dłuższym czasie brązowy i na końcu czarny. Ale ja chciałem się dowiedzieć co belki oznaczają w pasach? Bo spotkałem się, że ktoś ma żółty z 1 belką. Albo Zielony z belką. Co to oznacza?
Witaj. Belki na pasach sa stopniami pośrednimi między głównymi kolorami pasów, a traktuje się je jako stopnie wyższe od koloru pasa na którym sie znajdują. Oznaczaja zaawansowanie w góre o 0,5 stopnia jak ocena +3 +4. Tak jest w naszej szkole i w zależności od danej szkoły stopnie nadawane sa według indywidualnie przyjętej hierarchii danego mistrza, bez względu na przynależność do struktur związkowych czy organizacyjnych. W japońskich stylach jest to bardziej zuniwersalizowne i w zasadzie jednakowe dla wszystkich szkół. Korzystając z okazji, jak już jesteśmy przy stopniach, chciałbym zwrócic uwagę aby nie dążyć za wszelka cenę do uzyskania jak najwyższego stopnia, bo to nie ma najmniejszego sensu. Osobiście uważam, że jeśli egzaminy były by co 2 lata, to chyba nie przesadziłem, na źle nikomu by na tym nie wyszło a może wtedy ktoś nawet odnajdzie głebszy sens treningu ( więcej czasu na wyćwiczenie i przemyślenie tego co sie robi a nie wyścig). Prawda jest taka, że wyklepanie wszystkich form pokolei wzbogaca zasób ruchów i kordynację, ale jest bezcelowe i nieużyteczne dla nabycia umiejętności technicznych i wyrabiania nawyków ruchowych, które sa podstawą do walki. Jedynie wielokrotne powtarzanie odpowiednich schematów ruchowych w krótkich technikach (uderzenia,bloki,zejścia) i ich połaczenia w róznych konfiguracjach, najlepiej ćwicząc w parach, prowadzi do wyrobienia nawyku i automatyzmu reakcji na atak (krótkie formy). Chodzi o wyciągniecie z form technik, ktore nam najlepiej odpowiadają wg predyspozycji i klepanie ich w nieskończoność a pozostałe należy znać do czego służa, bo w walce sytuacja sie zmienia w kazdej chwili i ich znajomośc może być przydatna, ale opieramy sie głównie na tym co mamy już w nawykach. Kombinowanie technikami znanymi ale nie na tyle aby były pewne jest niebezpieczne, wręcz nieopłacalne. Jak to kiedyś pisał Bruce na stronie, dawniej w tradycyjnym Kung fu jedną formę i jej zastosowanie klepano przez bardzo długi czas, zanim cokolwiek innego zaczął się adept uczyć, nie mówiąc juz o innych (np. 12 formach zwierząt, które występuja w różnych innych stylach a jednocześnie są odrębnymi systemami- nie sposób sie ich wyuczyć), tak jak to jest u nas. Widocznie nie tylko ja mam takie zdanie (pozdrawiam Bruce). Jak zdacie na stopień to powinien być czas na adoracje tego co poznaliście a nie łapać się szybko następnych rzeczy (Form na kolejny stopień) byle do przodu, bo to jedynie pozory że idziemy w przód a w rzeczywistości stoimy w miejscu. To tak jak nauka wierszyka w obcym języku, można sie nauczyć ale co z tego jak go nie rozumiemy. Jak dochodzi co do czego jesteśmy bezradni bo nie wiemy co tak naprawde ćwiczymy- po prostu za dużo wszystkiego na raz. Ja dopiero po czasie dostrzegłem i to w banalnych rzeczach sens tego co ćwiczę i co poznałem do tej pory, w zastosowaniu pewnych technik a nawet pozycji, co wcześniej wydawały mi sie oczywiste i naturalne, bez większego zagłebiania. Mało tego, coraz częściej zaczynają sie ujawniac inne i to jest wspaniałe jak cos nagle zaskoczy, dlatego nie bać sie pytac trenera i być dociekliwym samemu inaczej nic z tego nie będzie. Piszę o tym bo niektórzy czasem przyglądaja mi sie, co ja ćwicze jakbym robił coś czego u nas nie było (nic nowego pod słońcem), a ja po prostu robie to samo tylko z mojego punktu widzenia po swojemu (z przemyśleń) i własnej adaptacji, bo jestem sobą a nie zaprogramowanym robotem. Kazdy jest inny i róznice będa widoczne, bo przyswajamy to co chcemy niewymuszenie (jeden bedzie kopał super wysoko i często używał kopnieć z dystansu- zaczepnych, a inny słabo rozciągnięty, szukal szansy w lockach i technikach ręcznych w zwarciu). Ale sie rozpisałem - pozdrawiam wszystkich i do zobaczenia na treningu, choć mnie coś ostatnio za gardło złapało.
Gorąco pozdrawiam Jarku!
Dobrze wyjaśniłeś temat. Masz dobre podstawy zostać ponadprzeciętnym trenerem.
Paski to wymysł dla europejczyków i świata zachodu - i niezły biznes.
Przejrzyj strony : www.ckfa.com.au lub www.chinesekungfuacademy.com
Polecam Wszystkim którzy chcą zrozumieć Chowgar. Zwracam szczególną uwagę na stosowanie technik ręcznych z atakiem na witalne (niebezpieczne) punkty ciała a także operowaie palcami, otwartą dłonią, luźnym nadgarstkiem, siłą bezwładności przedramienia.
Różnice w sparingowym stroju ochronnym. Podstawę rąk mostów i sprzęt do ich udoskonalania.
Chowgar to pierwotna - bojowa (śmiercionośna) odmiana kung-fu. Zawsze należy o tym pamiętać
Jeszcze raz gorąco pozdrawiam!
Witaj Bruce. Miło znów cię słyszec, chociaz we własnych słowach. Nie spodziewalem sie ze skomentujesz mój tekst, bo pisany byl juz dawno. Mam taka nature jak to Kogut, że jak coś widzę (nawet na sekcji) co mnie razi, to muszę sie odnieśc do tego krytycznie i swój grosik wrzucić. Twoje słowa mnie trochę zmieszały, ale dziękuję za nie. Trenerem zostać na dzień dzisiejszy to ja mogę jedynie dzieci, chociaz kończe juz kurs w tym kierunku, ale na starszych to dla mnie troche za wczesnie, jednak wiem, że oprucz podstaw mógłbym nie jednego czegos nauczyć. Lubią ze mną ćwiczyć osoby, bo jak moge w czyms pomóc to sie dzielę własnymi spostrzezeniami, bo nie jestem egoistą i nie na tym to polega żeby coś przed kim chowac, ukrywać, bo mogę kogoś wczym przewyzszyć i byc lepszym czy czuć sie lepszym, ale w tedy poziom szkoly zamiast iść do przodu stał by w miejscu a nie o to chodzi. Na ulicy czasem jest się skazanym tylko na siebie, więc czym sie w cześniej podzielimy tym nasze doświadczenia będa bogatsze i wskazówki wyniesione z treningów od osób starszych stażem mogą być nieraz kluczowe, o czym sie przekonałem z rozmowy moich kumpli ze studiów na prywatce ostatnio, jak jeden z nich w autobusie został zaczepiony przez 2 recydywistów, i rady kumpla z tajskiego akurat w tej sytuacji były przydatne. Chociaż czasem sobie myślę- ja nad pewnymi rzeczami sie tyle rozczulam żeby złapac motyw co do czego służy i o co chodzi, a jak w końcu to mam, to sprzedać to za bezcen, jak i tak do kogoś to nie dotrze a jak dotrze to podrze na szczępy, wypuści lewym uchem i tak
"w koło Macieju"- bez sensu. Ktoś słusznie kiedyś powiedział, że terning formy czy jakiejś techniki (zagłębiając sie w jej sens), to "medytacja w ruchu" coś na wzór tai chi i wpełni się z tym zgadzam. Mimo, że wykonuje się je dynamicznie (wushu), to żeby zrozumieć trzeba złamać regułę i wykonywac czasem powoli. Mnie po prostu do niczego sie nie spieszy, tylko powoli do przodu, bo jak pisałem, teraz naprawde treningi sprawiaja mi przyjemność, bo wiem gdzie jestem, jak iść, gdzie idę, dokąd moge zajść " Do", i czego sie trzymać. Czasem jak jestem na "młodszej grupie" i cos sobie w kącie sam ćwiczę, to nieraz Robert mi przerywa, zazwyczaj jak się skupiam nad jakimś elementem i każe mi sprawdzać ćwiczących, korygować, to się krzywie na wszystkie strony bo wolałbym ćwiczyć, no ale co, jak trzeba to trzeba.
Ja w zasadzie skupiony jestem bardziej na wietnamskim niż na Chow garze, bo bardziej do mnie trafia, choć ze sobą w treningu się przeplatają, to nie wiadomo co jest już co, bo dla Tanga- jak się Go pytałem czym sie różni "to to jest to samo" i bądź tu romantyczny.
Jeżeli chodzi o chow gar i o filmiki, to powiem Ci Bruce, ze widziałem je wcześniej, a skojarzyłem je tylko dlatego, że w tytule w nawiasie była nazwa chow gar. Jak pisaleś o nich ( o tych linkach) to ja przesłałem na gg linki 2 osobom zaawansowanym, zanim Ty je umieścileś na stronie. Przeczuwałem że to o nie chodzi, ale nie chciałem Cię uprzedzać. Przeglądnałem linki które mi podałeś z tej strony (poza tymi co widziałem) fajne filmiki na ich stronie są, ale jak może zauważyłeś na końcu wszyscy ci eksperci po kolei wykonywali formy. Ni jak ma sie to do tego czego my sie uczymy, a widziałem filmiki Chow gar form Małego i Dużego Tygrysa- to one są zbliżone do naszego chow garu może i takie same tylko zmodyfikowane i to wykonywane przez chińczyków. Moje spostrzeżenie jest odnośnie nazwy "Tong long" w tytule gdzie się ciągle przewija , a od czasu do czasu jest wstawka tong long chow gar. Postawiłem hipotezę, że to "tong long" jest albo zupełnie innym stylem (czy systemem bo i metody sa inne) wywodzącym się z chow garu, albo jest rozbudowana formą chow garu, która poszła w swoim kierunki i rozwinęła swoje metody odrywając sie jakby od tej pierwotnych ( mały duży tygrys). Jak widziałes na filmiku formy są bardzo króciutkie i trochę przypominają omiatanie się lub oganianie od much- bardzo szybkie i chaotyczne a trzeba dodac, że to nie była 1 forma tylko kilka, ale ruchy wszystkie podobne. Czy opracowanie kilku nowych form nie stwarza nowego stylu ? i to tak różniącego, bo przecież tak naprawde jak by sie uparł to wszystkie style kopane i uderzane można by było wrzucić do jednego wora i za Tangiem powiedzieć " że to jest to samo", z czegoś różnice sie przecież biorą a w zasadzie, to to samo. Nasz chow gar pochodzi z Kanady od mistrza Sing Ming Li, którego uczył jeden z braci "Chow" chyba Chow Biu, ale nie wazne, to chyba jest stylem w zasadzie prosto od źródła, a pozostali bracia nie wierzę żeby ich różniła taka odmienność w metodach. Chociaz z tego co wiem szkoły chow gar rozwijały sie prężnie w calych południowych Chinach za sprawa braci, ich liczba sięgała kilkudziesięcu więc w tym jedynie można upatrywać rozłamu w metodach. Mi brakuje właśnie takich ćwiczeń jakie były prezentowane na tym właśnie filmie "mosty" lub jak ktoś woli "Chi sao". Z paroma osobami ćwicze na sekcji "chi sao" co złapało motyw , to mnie kosztowało ostatnio palec, bo było twarde, ale poza tym to ćwiczymy nie że mamy ćwiczyć, gdyż tak wynika z założeń treningu ( bo nasza szkola tego nie zakłada) lecz sami to wdrażamy- przynajmniej ja próbuję to powielać w śród trenujących, no ale jak to komuś wyleci 2 uchem..... Jest to jedna z kluczowych form treningu, która nas ominęła a jest niezastąpiona w nauczaniu kontaktu w zwarciu i kontroli przeciwnika. Jak znajdę to wrzuce filmik z tego cyklu, jak w chow garze wersji Praying Mantis Kung fu ćwicza chi sao i wywiad na ten temat jednego z instruktorów. Pozdrawiam wszystkich a szczególnie Ciebie Bruce. Prosze o ustosunkowanie sie i ripostę do tego co nabazgrałem. Jeszce raz pozdrawiam. Kurcze ale późno.
Witam Jarku !!!
Niestety. Pamiętasz kiedyś napisałem że azjaci w tradycyjnych szkołach ćwiczą jedną formę całe lata i w tym czasie szykują swe ciała w specjalistycznym treningu do umiejętnego zastosowana ich w boju.
Tutaj mamy tego jaskrawy przykład.
Chowgar posiada różne formy - w tym własną wersję modliszki.
To co jest na linkach jest tylko rozwinięciem tej idei. Modliszka Chowgar. Jest też tygrys Chowgar itd. Kiedyś trafiłem na piękny materiał egzaminu przyszłych sifu. Każdy z nich reprezentował na końcowym pokazie formy zwierzęce Chowgar. Niestety po awarii systemu utraciłem bezpowrotnie namiary na tę stronę. Jednak wszystkie miały bardzo charakterystyczne elementy wspólne. Specyficzna praca stóp. Silne płaszczyznowe rotowanie biodrami i tułowiem. Miękkie nadgarstki i atak falowy. Z resztą linki tajwańskie (do których - jak myślę - nawiązałeś) pokazują jak winna wyglądać gwałtowność seryjnego ataku i zdobywanie przestrzeni przez skoki i dynamikę pracy stóp. Zawsze coś mi nie pasowało w "Naszych" formach. Skoro formy w sekwencjach powinny odzwierciedlać prawdziwą walkę (choćby z cieniem) to "Nasze" ruchy były zbyt wolne, przewidywalne i pojedyńcze. Nie mówię tu nawet o dopadnięciu poruszającego się wroga. Blok i kontratak następowały zbyt wolno po sobie i często bez wzajemnego związku. Bo jeśli blokuję kopnięcie boczne to by wejść w strefę rażenia oponenta to muszę wykonać pęłny krok do przodu. Ten krok jest za wolny. Przyśpieszyć mogę tylko wykonując doskok lub w półkroku atakując parowaną kończynę - lecz w tedy musi nastąpić seria ciosów. Linki uzmysławiają tę ideę ataku. Myślę że gdzieś po drodze ktoś o tym zapomniał. I jeszcze jedno. Szkoła Chowgar jest bardzo dumna z tańca smoka czy tygrysa? Tak czy inaczej bęben nadaje rytm. A rytm to sekwencja matematyczna. Formy poddały się temu rytmowi czyniąc je wolnymi i przewidywalymi. Dlatego myślę że linki "tajwańskie" oddają prawdziwą i właściwą gwałtowność chowgaru. Dlatego Tanga Viet Vo Dao jest w swych formach bardziej realne. Nie wiem ale mam wrażenie że w Polsce NIKT nie uczy poprawnie Chowgar-u i jego prawdziwej natury. To tak jakby ktoś utrzymywał że nawiązał kontakt z GROM-em i znał jego techniki operacyjne. To oczywiście bzdura - najwyżej poznał akademickie założenia pracy zwykłej policji. Natomiast to pierwsze jest znane tylko wąskiej grupie profesjonalistów. Tak samo jest z shaolinowską Długą Ręką i z Chowgar. Mamy wielkie szczęście że Viet Vo Dao w jego rodzinnej odmianie uczy Nas sam syn spadkobiercy systemu. Pytanie tylko JAK BLISKO DOPÓŚCIŁ TO GREMIUM DO SWYCH SEKRETÓW?
Gorąco pozdrawiam!!!
Witaj Bruce, już tak dużo wszystkiego, że nie wiem do czego sie odnieść ale sprobuje. Jak obiecałem znalazłem link o którym pisałem powyżej i o to on- przeanalizujcie co widzicie i o czym mówą, co mnie interesuje najbardziej zaczyna się gdzieś ok. 5.00 min. ale całość jest interesująca.
http://www.youtube.com/watch?v=UjxqGzfsvTk&feature=related
i jeszcze coś http://www.youtube.com/watch?v=Permz2Uz6L0&NR=1
http://www.youtube.com/watch?v=W-fXmAmILQc&NR=1
Jeśli mamy ten materiał to sie odniosę przy okazji postu poniżej, bo nie wiem Bruce czy zwracałeś się do mnie czy do kolegi tj zastosowania palców z modliszki po 4 latach treningu (bo mój tekst jest nad Twoim). Oczywiście że połamie, bo nie wyobrażam sobie próby przebicia się przez garde bokserską palcami machając nimi nad głową, bo do tego trzeba sobie utorowac drogę o czym Ty wiesz i ja też i właśnie po to te linki. To tak jak przejechac przez pole orne nowiuśkim mercedesem- nie da się, albo sie cos uszkodzi. Zeby dotrzec do celu potrzebna jest ubita droga. Poza tym palcami atakuje sie części miękkie, tam gdzie jest do nich dostęp czyli, oczy, szyja, gardło i części podżuchwowe, lub też pchnięcia w bezpośrednim kontakcie ( gwałtowny ucisk). Reszta jest już nasadami dłoni, kostkami i krawędziami lub pięść, tak jak skronie, kość jarzmowa (policzek) nasada nosa, kark itp. ale to wszystko raczej gdy inne środki zawodzą. To co widzieliśmy w dwóch pierwszych linkach podanych przez Ciebie, to były układy zadaniowe w formie sparingu w celu wyuczenia tego specyficznego ataku, bo oczywiście raz jeden atakował raz drugi i po ataku następowała blyskawiczna kontra i po prostu atakujący się podkładał żeby tamten mógl rozwinąc i zakończyć atak (łańcuch technik). Ataki tam wystepowały akurat odwartą dłonią lub lekko skrawędziowana a nie palcami żeby sobie krzywdy nie zrobić, bo jak inaczej można nazwać klepanie chłopa otwartą dłonią po łysinie. Widziałem filmik (jak ktos przeglądał linki z tego cyklu to pewnie widzial) jak dwóch młodych juz zaawansowanych adeptów ćwiczyło ataki dłonią obkladając sie po twarzy (plaskacze), co miało zapewne po części przyzwyczaić twarz do uderzeń a ręce do ciosów. Nawet zauważyłem tam sekwencję zblizoną do "górnego buddyjskiego" 50 s.
<!-- /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal {mso-style-parent:""; margin:0cm; margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:12.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 {size:612.0pt 792.0pt; margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; mso-header-margin:35.4pt; mso-footer-margin:35.4pt; mso-paper-source:0;} div.Section1 {page:Section1;} -->
http://www.youtube.com/watch?v=_v6KhL1yKrk&feature=related
Szczerze mówiąc Bruce z całym szcunkiem, ale nie dopatrzyłem sie w tych filmikach sposobów doskoków w celu skracania dystansu o których piszesz. Jezeli sie myle to podaj prosze konkretny link, bo z tego co ja widze jest to naturalna kolejność (kolej rzeczy) wynikająca z kontrataku, bo na tym kontratak polega i nie potrzebny jest mi doskok do przeciwnika bo on sam we mnie wpadnie probując mnie uderzyć (techniki ręczne). Kwestia tylko czy sie odchyle w tył czy zrobię krok w przód czy nawet w bok (może sie mylę).
W Wing Tsun jest zasada "czekaj na to co nadchodzi, idź za tym co sie cofa i uderzaj jak tylko masz wolna drogę" czyli po prostu czekać. Gdy ktos kopie z impetam (głębokie wejście) a przestrzeli, to właściwie po uniku jest koło mnie. Masz racje, że po zbiciu nogi należy wejść w tempo, ale to jedynie po zbiciu (proste, boczne) bo można przeciwnika obejśc i zaatakować głowę, a przy okrężnym wręcz wskazane jest zeby wejść, lecz często się zdarza, że kopnięcie jest krótkie i szybkie i co wtedy? Jeżeli nie jesteś w polu rażenia przeciwnika (jak to piszesz) to kopnięcie jest w pustkę, więc ciężko jest wejść w tempo bo jest za daleko ( kwestia wyczucia dystansu). Doskok, to raczej z uderzeniem lub kopnięciem, a raczej kopnięcie z doskoku, bo wg mnie samo skrócenie dystansu w ten sposób może być za ryzykowne. Wolę stąpać twardo po ziemi. Ja własnie przerabiam formę Manzi, tam są techniki wlaśnie wejścia w tempo po zbiciu nogi w dwóch wariantach ruchów najbardziej zblizonych do tych o których piszesz. Robert mówił żeby nie traktowac formy jako łańcucha powiązanych technik jak walka z cieniem, raczej sekwencja i odpowiedź na dany atak w kilku ruchach, a dalej może byc coś innego nie związane z wczesniejsza techniką,. Zwłaszcza, że pozycja wyjąciowa po zakończeniu sekwencji do następnej techniki czasem jest absurdalna i z tego może wynikać Twoja rozterka .
W wietnamskich zaawansowanych widać, że to wszystko sie bardziej zazębia bo i pozycje sa węższe i bardziej zblizone do walki, dlatego Vo Thuat jest bardziej dla mnie zrozumiały. Dobrze, że wspomniałeś o sekretach, bo tak jak Ty nad wirująca kulą (to chyba w aikido) ja zastanawiałem sie nad głębia systemu i szukałem odpowiedzi swego czasu nawet u Tanga. Oczywiście jej nie otrzymałem, bo powiedział, że to to samo co w każdym innym stylu walki (2 uderzenia w prawo i kopnięcie w lewo, a w innym 2 kopnięcia w prawo uderzenie w lewo). Zgadza się, ale to ogólne zasady uniwersalne dla wszystkich a tu chodzi o głębię. Obserwując walkę dwóch mistrzów sztuki kopanej i uderzanej widzimy właściwie to samo bez względu na stosowanie przez nich technik, tylko że założenia ich systemów walki moga być zgoła różne (taktyka). Miałem ostatnio przyjemność trenować kilkakrotnie szatukę Aikijitsu. Jej założenia tak jak w aikido, bazują na obronie samurajów przed mieczem (niedostosowanie jej do dzisuiejszych realiów walki sprawia że jest martwa). Charakteryzuje sie w obronie tym samym, czyli wyciągnięcie miecza, cięcie i schowanie (ogólna zasada), do tego dochodzi odpowiedni sposób poruszania się wraz ze zejściami, obrotami i przechwyty, rzeczywistej pracy miecza w walce. Same ruchy rąk pochodza wlaśnie od tej zasady i kierunki poruszania sie tak samo. W sumie na cały system składa sie 8 ruchów i jest uniwersalny na wszystkie techniki (dźwignie, rzuty, chwyty, obalenia, zejścia). Teraz wyobraźmy sobie, kogos kto o tym nie wie i próbuje sie nauczyć każda technike z osobna. Jak go ktoś zaatakuje to sie będzie zastanawiał jak ta technika wyglądała na treningu zamiast użyć uniwersalnych ruchów na których oparty jest system. Czyli zasady i to jest istota i tajemnica danego stylu. Ciągle zastanawiałem sie jak uderzenie i blok to to samo i w końcu zatrybiłem (ogólna zasada systemu). Mimo ze nie znam zaawansowanych form wietnamskich, to z obserwacji wiem że to co sobie samemu ćwiczyłem pokrywa sie w tym co we formie- obrony, kontry (specyficzne uderzenia z rotacja talii, kopnięcia- nie tajemnica) oraz, co ciekawe a wiele osób o tym nie wie, w naszym systemie sa bardzo proste ruchy uniwersalne, (na wzór aikido) które tworza sekwencję podobnych technik w obronie i ataku, i tego sie trzymam. Zastosowanie ich może byc różne ale pochodzą z tej samej uniwersalnej formy.
Szkolenie adepta jest niejako samym jego egzaminem osobowości, dojrzałości i wytrwałości ( żeby nie nauczyć osób nieporzadanych). Trenera zadaniem jest jego kierowanie mentalne jak i odpowiednio metodyczne, żeby coś zaczął kapować. Niestety trzeba wytrwałości i wielu lat, a dochodzenie samemu tak jak ja i moze pare jeszcze innych osób, tych co lata temu trenowali (Bruce) i ci co obecnie, to musze przyznać że to trudna, długa i przede wszystkim ciemna droga, bo nie wszyscy załapią o co chodzi mimo ich umiejętności technicznych (samych technik). Ale pojawiło się światełko i świeci coraz jaśniej, niestety juz nie dla wszystkich o czym sie ostatnio dowiedziałem, a szkoda ich lat treningów.
przepraszam za ten bałagan ale coś mi się poprzestawiało. Cały tekst jest normalnie, natomiast to niewiadomo co, to tam nic nie było.
Pozdrawiam serdecznie
Drogi Jarku !
Odpisałem Naszemu koledze.
Linki które wywołały tyle zachodu są z Akademi chińskich sztuk walki - a zatem podobnie jak w tarnowskiej szkole uczy się tam wielu RÓŻNYCH tradycyjnych systemów boksu chińskiego (niezależnie od szkoły wiodącej).
Fakt ! Klepanie otwartą dłonią po czaszce nie czyni z nikogo mistrza - lecz świetnie wyrabia poczucie dystansu i wyczucie czasu i przestrzeni. Nie trzeba jednak dużo wyobraźni by dostrzec kiedy kciuk powinien wylądować w oczodole lub na krtani, a kant dłoni na karku.
Fakt ! Założenia systemu determinują taktykę walki. Dlatego w większości dłoniowych systemów atakowane jest najczęściej gardło, uszy, kark, oczy, potylica. Ciosy podstawą dłoni wymagają znacznego skracania dystansu stąd tak wielka rola wychwytów, haczenia, chi sao, i z japońska mówiąc atemi waza.
Nie wiem czy udało Ci się przebrnąć przez strony akademii - lecz w jednym z linków jest sparing - walka.
Na uwagę zasługuje sprzęt ochrony osobistej.
Ochraniacz głowy z szybką na oczy ( nie wiem jak się w praktyce spisuje przy ciosach pięścią więc nie pytajcie) i lekkie rękawice z otworami na swobodne palce (a'la Bruce Lee w "Wejściu Smoka").
Chowgar jest 'dłoniowe' i 'cepowate'!!! To drugie twierdzenie wymaga wyjaśnienia lecz proszę nie teraz - nie jest to w każdym razie obraźliwe ani ujmujące w niczym.
Viet Vo Dao Tanga jest szkołą pięści i 'mocnych nóg'. Łokcie nigdy nie są przeprostowane ( i znów musiałbym tłumaczyć co przez to rozumię ).
Może to sprawia że każdy na sekcji może znaleźć coś dla siebie i czuć się z tym dobrze.
Tym bardziej że założenia taktyki tych szkół wydają się być jednak nieco odmienne.
Fakt ! Każdy blok może być atakiem [ Funakoshi: "Blokuj tak ... by nie było kolejnego ataku (po pierwszym bloku)" ]. Inaczej mówiąc: Złam frajerowi - blokiem - rękę lub nogę.
I odwrotnie każdy cios siłą rzeczy jest blokiem ( np. stopuje impet przeciwnika, bezwolnie może przechwycić już wyprowadzony cios itd. ). I taki jest zamysł Tanga - jak sądzę.
Jeśli chodzi o wirującą kulę to mam coś innego na uwadze - ale bardzo to trudno wyjaśnić bez ruchu Tai Chi. Może innym razem dam upust swemu bla bla bla. Sądzę jednak (a nawet jestem pewien) że Robert dokładnie wie o czym mówię i dlatego zainteresowanych odsyłam do Niego. Tym bardziej że ma to bezpośredni związek z Chi Hai.
Jak Widzisz nie mam powodu by z Tobą się spierać!
Kroczysz - i to świadomie - własną drogą.
Odpowiem materiałem video jak odnajdę tę cud stronkę ( przypadkiem ją odkryłem wchodząc na strony karate i odwiedzając zaprzyjaźnione z nimi sekcje). Jednak jeśli chodzi o szybkie gwałtowne skracanie dystansu to wiem o czym mówię. Wszystko się zgadza jeśli ruchy są 'akademickie' a walczący mają zbliżony wzrost. Diametrialnie się to zmienia gdy konus musi dopaść tyczkę skaczącego w okół w wąskiej postawie i mającego przestrzeń do swojej dyspozycji. W takim przypadku mam tylko dwie drogi: Albo przyjmę jego reguły gry (brrr) - albo narzucę własne. W drugim przypadku jeśli go nie przechwycę i przytrzymam to muszę go dopaść zyskując przestrzeń. ( A po drodze brać co jest mi dane i jest bliżej ). Jeśli trafię na aikidokę, judokę, jujitsokę itp. mam przechlapane - chyba że opanuję chi sao oraz atemi waza (z japońska mówiąc) do perfekcji. Dlatego to z taką uwagą przyglądam się dłoniowym szkołom - w tym Chowgar. ( Zauważ - nie na próżno brazylijskie jujitsu i judo Kodokan, sambo dominują w rywalizacji międzystylowej w ringach na całym świecie ). Właśnie dlatego że przerabiałem to na własnej skórze i bolało - pragnę abyście - Wy - mogli choćby poniuchać TRADYCYJNEGO TRENINGU Z JEGO SPECYFIKĄ , BÓLEM I MOŻLIWOŚCIAMI.
GORĄCO POZDRAWIAM: THANGA, ROBERTA, SYLWIĘ, BARTKA i WSZYSTKICH ĆWICZĄCYCH NA SEKCJI (tak bliskiej memu sercu) I MA SIĘ ROZUMIEĆ ŻE CIEBIE JARKU !!!
Bruce !!!
Przepraszm Cię najmocniej, ale czytając twojego posta odniosłem wrażenie, że moje komentarze są dla Ciebie atakiem z mojej strony na Twoja osobe i czuje sie troche niezręcznie w tej chwili. Otóż zaistniała jakaś bariera zakłucajaca transfer w naszej komunikacji, bo środek jakim sie porozumiewamy nie jest idealny i czasem trzeba po 2 x czytać żeby zrozumieć co nadawca miał do przekazania i nie zawsze jest w stanie wyrazić w piśmie to co myśli, bo sie pisze w wielkim skrócie a resztę trzeba się nieraz samemu domyślać. Przerabiane to było juz na ostatnim forum i wiele nieporozumień oraz negatywnych emocji z tego wyniknęło, chociaż intencje nie były takie jak to sobie inni wyobrazali. Trzeba by było wtedy komentować (ripostować) każde zdanie zwłaszcza, że nie porozumiewamy sie w czasie rzeczywistym. Czasem, częściowo moje komentarze nie maja nic wspólnego w odniesieniu do tego co jest u przedmówcy i nabierają formy twierdzącej opisywanej przeze mnie rzeczywistości (samorefleksji), jak to było przy moim ostatnim poście (opisywałem to co jest w rzeczywistości- filmik- a nie co może być, bo o tym wiem). Jeżeli odebraleś to jako atak to jeszcze raz przepraszam najmocniej.
Z tego co wiem, jest bardzo duzo osób zalogowanych, a nikt nie podejmuje żadnej dyskusji, czyżby wszyscy już wszystko wiedzieli, nikogo nie trapi jakieś problem, pytania, czasem strach (nieśmiałość) zapytac trenera i z problemem zostajemy sami, może ktoś chciałby się czyms podzielić ? Odnoszę wrażenie, że tu sami słuchacze, bo lepiej było co dla niektórych pozostać anonimowym, jak na poprzedniej witrynie.
Teraz sie odniose nieco do tekstu.
Masz w zupełności rację jeśli chodzi o potyczki z graplerami. Zalety ćwiczeń chi sao ( sorki że wałkuje ten temat) sa nie tylko przygotowaniem do zwarcia ale i do technik zapasniczych, bo pozwalaja poza kontrola rąk sprytnie sie wywijać z uchwytów i kontrolować wektory działających sił przeciwnika. Jest to ta sama zasada co w Tai Chi pchających dłoni ( tui shou). Opanowanie ich daje szansę że zapasnik Wami nie rzuci jak kartoflami,
a przynajmniej nie sprowadzi was do parteru kiedy będzie chciał. Muszę jednak zwrócić uwage, że w walce wykorzystujemy to co jest nasza najmocniejsza stroną, czyli uderzenia i kopniącia. Zapewne zapaśnik będzie mistrzem w obłapianiu, ale my musimy być mistrzami w uderzaniu i tu sa mocne strony po jednej jak i drugiej stronie, co nie znaczy że grapler nie potrafi uderzyć, ani bokser rzucić czy podciąć, bo jak w jednej tak i drugiej sztuce wszystkie te techniki występują tylko że w innych proporcjach. Każdy jest panem na swoim podwórku. Fazy walki sa takie, że my na początku będziemy w bardziej komfortowej sytuacji niż Judoka czy Jujitsoka póki będziemy uderzać i nie możemy pozwolić im przejść do kolejnej ( nie pozwolic narzucić ich taktyki- wejść na ich podwórko) dlatego musimy być w tym najlepsi. Podczas ostatniej KSW walczyło dwóch zawodników, jeden chyba kick bokser a drugi jakiś zapaśnik. Ani jeden ani ten drugi nie chcieli sie dostosować do czyjejś taktyki. Jak kick bokser stał to tamten się kładł, jak tamten leżał to bokser wogóle nawet nie podchodził. Walka zupełnie bez historii i nie ciekawa. Ale tu widzimy że ich poziom nie był uniwersalny, jak to sie spotyka u innych zawodników walczących w formule MMA.
SERDECYNIE POZDRAWIAM WSZYZSTKICH MIOSNIKOW TEGO CO ROBIA, NO I CIEBIE BRUCE.
Jarku wybacz że długo nie odpisywałem.
Nie mogę jednak dojść do siebie po informacji o śmierci Bartka.
Lubiłem polemikę z Nim choć nie raz, nie dwa - była bolesna... Tak jak Jego nieobecność. Składam szczere wyrazy smutku i kondolencje Tym ktorzy byli z Bartkiem nadzwyczaj blisko!!!
Jarku! Traktuję Cię jak cennego towarzysza podroży a nie rywala. Bardzo uważnie i z szacunkiem słucham (raczej czytam) Twe wypowiedzi i pozwalam sobie na burzę swych szarych komorek - nie ukrywam z przyjemnością -- gdy zmuszasz mnie do pracy intelektualnej.
A zatem choćbym chciał to nie mogę się na Ciebie jak i towarzyszy naszych dysput - gniewać. To oczywiste że WSZYSTKO rodzi się w bolu i tyglu polemik. Żałuję tylko że tak mało osob bierze aktywny udział w tych Naszych rozważaniach. Każda! Nawet na pozor mało znacząca uwaga może mieć ogromną wartość dla adeptow tej specyficznej przygody jaką są niewątpliwie sztuki walki. Korci mnie aby znalazł się jakiś artysta plastyk - rozrysował oraz rozpisał podręcznik dla Naszej szkoły. (Probowałem to kiedyś zrobić - moje notatki i rysunki jednak przepadły). Taki wewnętrzny skrypt lub książkę. Może będzie Nam kiedyś dane poznać się bezpośrednio i stanąć twarzą w twarz. Dziadki jednak boją się kompromitacji w konfrontacji z 'młodą' siłą jaka wyrosła po nich.
Naprawdę gorąco pozdrawiam!!!
Witaj.
No cóż poradzić- takie życie, kochal to co robił i swoje zdanie miał, choć sie z Nim w wielu kwestiach nie zgadzałem i omal do gardeł sobie nie skoczyliśmy, to bardzo często nasze napięte polemiki własnie wynikaly z niezrozumienia drugiej strony,
o czym wczesniej pisałem. Nie wiem skąd dotarła do Ciebie ta wiadomość, bo mi troche głupio było pisać o tym na forum, żeby sie nie narazić nikomu niepotrzebnie, bo ponoć już raz miało Go nie być na tym świecie. Fajnie by było Bruce porozmawiać na takie tematy bezpośrednio na treningu, albo po nim przy p....ku, co Ty na to???. Ostatnimi czasy dość często odwiedzają nas weterani naszej szkoły, czy to z dziećmi czy powracają sami do treningow, których nawet nie znam i nie znałem. Odwiedź nas kiedyś przynajmniej na 1 symboliczny niezobowiązujący trening. Dziadki wracają !!! nie jesteśmy na zawodach żeby ktoś miał patrzeć na sprawność fizyczną, bo zdaję sobie sprawę, że wiek robi swoje i nikt z pogarda na nikogo nie patrzy a jednak wiele osób starszych trenuje- rownież od niedawna. Ode mnie masz zaproszenie ( juz widze jak Cię własnie nosi żeby z nami potrenować- taka prowokacja z mojej strony).
Przełam opór i daj sie namówić, chyba, że mieszkasz na końcu świata, to może być problem. Stary mistrz jest zawsze mistrzem choć ledwo na nogach sie trzyma-
o tym trzeba pamiętać i szacunek będzie miał zawsze. Tak i równiez Ty go u nas masz, a sadzę, że dasz jeszcze radę odrobine potu na parkiecie zostawić. Przemyśl sprawę.
Przeglądałem kiedys strony szkół w Polsce (przypadkiem jak wyskoczyła reklama na you tube) i natrafiłem na bardzo cenny film w swej treści i przekazie- nie szkoleniowy, ale powinien go oglądnąć każdy początkujący jak i również ten starszy, który czasem błądzi, czuje pustkę, szarpany przez pokusy swojego mistrzostwa. O to on:
<!-- /* Style Definitions */ p.MsoNormal, li.MsoNormal, div.MsoNormal {mso-style-parent:""; margin:0cm; margin-bottom:.0001pt; mso-pagination:widow-orphan; font-size:12.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} p {mso-margin-top-alt:auto; margin-right:0cm; mso-margin-bottom-alt:auto; margin-left:0cm; mso-pagination:widow-orphan; font-size:12.0pt; font-family:"Times New Roman"; mso-fareast-font-family:"Times New Roman";} @page Section1 {size:612.0pt 792.0pt; margin:70.85pt 70.85pt 70.85pt 70.85pt; mso-header-margin:35.4pt; mso-footer-margin:35.4pt; mso-paper-source:0;} div.Section1 {page:Section1;} -->
http://www.viddler.com/explore/marcinkhan/videos/3/3.338/
Kung-fu nie ma końca. Prawdziwy mistrz zawsze pozostaje uczniem !!!
Pozdrawiam serdecznie.
Kurcze nie wiem dlaczego tak sie dzieje, jak próbuje skopiować link, przy wklejaniu prawym przyciskiem myszy wyskakuje okienko po angielsku copy, paste itp. podobnie jak w PDF ale nie chce sie wkleić, a jak przeniosę to wlaśnie jest tak jak widzicie. pozdro
Witaj Jarku!
Na pewno się stawię - choćby po to by popatrzeć.
Nie wiem tylko czy wyjdzie Nam coś z piwkiem, bo do dziś jestem żelaznym abstynentem. Ale Ty piwko - ja .... lemoniadę.
O Bartku dowiedziałem się od wspolnych znajomych (pisano o tym także na forum "Tasmana").
Gorąco pozdrawiam!!!
Sorry Jarku .
Właśnie znalazłem ciekawy filmik , który chciałbym polecić wszystkim trenującym od niedawna / czyli sobie / ponieważ dużo ćwiczymy ostatnio równowagi i balansu ciała:
http://www.youtube.com/watch?v=ldH40uF_f28&feature=related
Niedługo umieszczę linki do bardzo ciekawych materiałów dotyczących Chowgar tradycyjnego - naprawdę na wysokim poziomie. Łatwiej Wam będzie wtedy zrozumieć moje wcześniejsze wypowiedzi. Tak na marginesie - są trzy wiodące "odmiany" Chowgar (niewielkie różnice techniczne i warianty ruchu, także formy treningu). Jeszcze raz podkreślam - jest to system preferujący techniki ręczne w półdystansie i zwarciu, "dłoniowy". "Szkoła Tanga" to raczej pięści i długi zaskakujący ruch. Gorąco pozdrawiam!!!
Bruce , jeśli możesz , to proszę podaj na forum te linki do tych materiałów. Chętnie pooglądamy , jeśli możesz podać materiały do ściągnięcia na kompa , to proszę również .Pozdrawiam !
Myślę że ten materiał filmowy da Wam drodzy wiele do myślenia:
http://www.youtube.com/watch?v=PAiAnMFtCxU
http://www.youtube.com/watch?v=L0wRqR9J8WA
http://www.youtube.com/watch?v=mlInJFHw5mQ
Zastanówcie się jaki trening jest preferowany do takiej sprawności.
Przepraszam za nieobecność na forum.
Gorąco pozdrawiam!
Pojawiła się pewna zbierznosc nazw odnosnie dwóch róznych styli. Nazwa Chow gar tłumaczy się następujaco Chow - to nazwisko, gar- to po chińsku pięść ,czyli nazwa stylu w wolnym tłumaczeniu znaczy pięść rodziny Chow. Styl ćwiczony w naszej szkole to styl stworzony przez Chow Lunga. Styl na filmikach to całkiem inny styl "południowej modliszki" i jest to jedna z odmian tego stylu stworzona przez Chow Ah Naama,stąd obecność Chow gar w nazwie tego stylu i jest to tylko część ,bo pełna nazwa tego stylu Dong Gong Chow Gar-mniejwiecej ''pieść południowej modliszki rodziny Chow" ale tej drugiej ;)
Witaj. Więc moje spostrzezenia powyżej odnośnie tej odmiany i krytyka miały sens, bo to całkowicie inny styl, chociaż w naszym chow gar jest forma poludniowej modliszki, więc można było mnmiemać, że jest to jej rozbita kontynuacja. Ale dobrze, że rozwiałeś wątpliwości, teraz wiemy na czym stoimy. Przypuszczam, ze doszłeś do tego z tłumaczenia tekstu ich szkoły z linku podanego od Brucea. Niestety u mnie z angielskim kiepsko więc bym do tego nie doszedł, a było pewnie na wyciągnięcie ręki. Pozdrawiam.
Tak jak się stało z Wing Tsung, Hung Gar itd. i tu ten sam system występuje pod innymi nazwami (zależnie od dialektu) i od dominującej linii mistrza. Kyokushinkai i Oyama Karate to to samo lecz pod innymi szyldami które czymś trzeba usprawiedliwić. Masz absolutnie rację jest to modliszka. Lecz modliszka Chowgar. Na pewno uczyłeś się jej podstawowej formy na treningu. Tu jednak jest rozwinięta i przedstawiona jako samodzielna metoda walki. I słusznie! Po zapoznaniu się z formą modliszki na zajęciach powinieneś poświęcić około 2 - 4 lat na RZECZYWISTE jej opanowanie. Już widzę jak w tańcu formy zaciekle Bijesz palcami powietrze a następnie w realnej walce Łamiesz je o ciało przeciwnika bo nie Wiesz JAK zastosować to w PRAKTYCE.
Chylę jednak czoła przed Twoją spostrzegawczością - jest to modliszka ! Lecz modliszka Chowgar ! Jeśli się uważnie przyjrzysz to zauważysz te same elementy składowe. Te same które występują w oryginalnych formach Chowgar które ćwiczysz. Nie zwracaj też uwagi na twarde Chi Kung. My też je rozwijamy przez szkołę oddychania (tygrysa, ha, ho, i - itp.).
Gorąco pozdrawiam!
Jeszcze tak nawiążę do nazw i systemów. System modliszki - i nie dojdziecie końca. Modliszka Sholin, Siedmioramienna Modliszka, Modliszka Chowgar itd. itd. Wpiszcie w wyszukiwarkę Wing Tsung a dostaniecie oczopląsu. Nawet znalazłem szkołę w której występują wysokie kopnięcia! To istny obłęd i nonsens. Pomijając dialekty i różnice językowe to i tak można oszaleć! Dlatego staram się wyławiać elementy składowe - ciągi wzorcowe stosowanych technik. Jestem pewien że je wychwycicie. Proszę pamiętajcie jeszcze o jednym. Naprawdę jest mało w Naszej szkole czystego Chowgar-u. Różnice pomiędzy systemami łatwo się zacierają. Np. najefektowniejsze techniki walki kijem pochodzą z Shaolin i Choy Li Fut (jeszcze małpi kij). Chowgar jako broń preferuje ciężką halabardę a kij traktuje jako element wprowadzający do jej stosowania. Dlatego jest on stosunkowo ubogi w porównaniu z bardziej znanymi szkołami. Także przy przeglądaniu serwisu należy uwzględnić że pod znane szkoły podszywają się komedianci. Pamiętam jak dziś gdy Tang wrócił z seminarium bodajże Hungar lub Choy Li Fut to od razu wprowadził zajęcia z tej szkoły i uczył kija prostego miecza i ręcznych form innego stylu na naszych treningach. Podobnie było z Tai Chi szkoły Chen. Nie wiem ile z tego zostało do dziś i jak jest nauczane ale Tai Chi - chyba żyje już własnym życiem. Nas takie różne elementy niezmiernie wzbogacały lecz zarazem budziły u niektórych wewnętrzne rozterki. Jednak zawsze z podziwem przyglądałem się Tangowi który podczas tak krótkich wyjazdów - tak wiele zdobywał nowych umiejętności. Jakby był z gąbki - tak chłonął. Ma też chłop ogromną wiedzę z zakresu innych systemów. Przeglądałem wiele podręczników z zakresu Tai Chi ale nigdzie nie znalazłem podanego przez Niego wyjaśnienia - klucza : Wirującej kuli. A zatem rzućcie do wora legendy o systemach i ich początkach. Szukajcie w ich systematyce ruchu - składowych charakterystycznych. A w tedy poznacie ich korzenie i powiązania. Ciężko pomylić judokę, taekwondokę, aikidokę z zawodnikiem muai thai. Kluczem są elementy wspólne podstawowe dla systemu. A jaką siłą jest propaganda niech świadczy fakt że specjaliści zgodnie uważają że oryginalny sytem z Shaolin został unicestwiony a najbliższe mu jest japońskie Shorinji Kempo. Jak to się ma do zapewnień współczesnych mnichów kontrolowanych przez ateistyczne władze? Czy przypadkiem nie chodzi tu o .... pieniądze - dla komunistycznego ustroju Chin i o wizerunek ich na arenie międzynarodowej jako kraju stosującego mecenat wobec wielowiekowej spóścizny narodu?
Pozostawiam to Waszemu osądowi!
Z GŁĘBOKIM POWAŻANIEM !!!
Cześć, chciałem się podzielić swoją nową metodą treningu, wktórej możemy wyćwiczyć równowagę i koordynację, a odpatrzyłem ją ze zdjęć z czasopism kung fu. Przypadkowo znalazłem dwa pale na wysokości ok. 30 cm wbite w ziemię i szerokości pozycji jeźdźca. Pomyślałem że spróbuję poćwiczyć. Wyszedłem na nie i ćwiczyłem ciosy i kopnięcia tak jak na treningu tradycyjnym przed formami oraz obroty w podskokach w prawo i w lewo. Na początku ciężko się utrzymać ale po czasie wychodzi super. Dobrze rozwija szybkość kopnięć bo trzeba szybko wracać nogę żeby nie spaść a zarazem poprawność pozycji (jeźdźca, te, ect...) Zachęcam do sprawdzenia tej metody, zwłaszcza że jeszcze są wakacje. Jeśli ktoś ma chęci i warunki żeby sobię coś takiego poćwiczyć to zachęcam, bo wiele nie trzeba. Sprawdziłem fajna sprawa i dobre efekty. Pozdrawiam i przyjemnego aktywnego wypoczynku życzę bo wakacje się już chylą ku końcowi
a od września znów do roboty.
Technika na palach to "kwiat bai hua".Tradycijnie to 5 pal:4 w prostokacie i jedna w sriodku, trenuje sie na nich pozycje oraz przejscia. Ponoc Shaolinskie mnisi trenuja na palach wysokosci 3 metrow .:) Pozdrawiam.
Pozdrowienia dla admina !
Czekamy na nowe fotki z obozu , a było ich sporo ......
Strona jest s u p e r .
Siemanko dla wszystkich " włóczniarzy "
Dzieki za pozdrowienia. Zdjęcia będziemy systematycznie dodawać, bo jest ich naprawdę dużo i trzeba je przesegregować.
Niecierpliwie czekam, szczegolnie na zdjęcia Tomka 
Już miałem narzekac że niema forum na VTTQ
...Admin się postarał, ukłon w twoim kierunku 
witam,
teraz można śmiało się udzielać i dyskutować 
Również wszelkie uwagi na temat działania strony i forum mile widziane.
Pozdrawiam
ADMIN
Witam wszystkich zainteresowanych sztukami walki na nowej stronie i zapraszam do wpisów. 
fajna strona... pozdrowienia dla wszystkich trenujących w Tarnowskiej Szkole Kung Fu.
Witam ponownie w nowej szacie graficznej- miłych dialogów. Karol co tam u ciebie bo zniknąłeś gdzies ani słowa i ślad o tobie zaginął. Wpadnij kiedyś. Pozdrawiam wszystkich i jeszcze do reszty osób, Owocnych umiejętności po obozie i dobrej zabawy pa.
witaj Jarku
nie wiem czy wpadnę bo pewnie wszyscy jesteście już "zabijaki" i trochę sie boję :-) A tak na poważnie to nie ma mnie w Tarnowie a jak jestem to tylko na sobotę. ale od połowy września będę i może zaciągnę tych dwóch obiboków (Piotrka i Filipa) bo przez ostatni rok jak się widujemy to zamiast ostro trenować to my ostro chlejemy..:-) oni będą wiedziec o co chodzi (jak wrócę to się za nich wezmę :-) ).
Pozdrowienia i dużo zapału na treningach.
Witam wszystkich :)
Chciałbym zapisać się do waszej szkoły Kung - Fu, dlatego też przejrzałem całą stronę, jednak nie znalazłem zbyt duzo informacji dotyczących m.in. : miesiecznej składki, zapisów na sezon szkoleniowy itp. Teraz nie mogę odwiedzić odresu pod którym znajduje się szkoła, ponieważ nie ma mnie w Tarnowie, więc jesli można, proszę o wyżej wymienione przeze mnie informacje lub o num gg, adres e-mail pod którym mógłbym sie zapytać .
Pozdrawiam :)
Witam, wszystkie dane kontaktowe są w zakładce kontakt,
tel. 501 523 353, GG 4779040, e-mail: robertm@kungfu.net.pl
pozdrawiam i zapraszam na treningi